Wednesday, 18 January 2012

Najprostsza recepta na kryzys

Wczoraj rano usłyszałem przypadkiem maksymę, której wspomnienie nie pozwalało mi zamknąć gęby do końca dnia (ze śmiechu). Nie ma to jak dosadne wyrażenie w ojczystym języku.

Hasło przypomina brzmieniem przysłowie staropolskie (przynajmniej tak mi się kojarzy) i wydaje mi się, że to rewelacyjna, łatwa, miła i przyjemna recepta na obecny kryzys gospodarczy w zbankrutowanej Unii Jewropejskiej oraz na nieodległy ogólny kryzys wszystkiego w PL-u (choć niektórzy mówią, że to nie kryzys, to rezultat).

Po krótkim googlaniu okazało się, iż powiedzonko jest dosyć popularne, a ja go wcześniej nigdy nie słyszałem. No cóż, człowiek uczy się całe życie.

Co wrażliwsze panie z góry przepraszam za mą francuszczyznę. A więc, Ladies and Gentlemen, motto miesiąca, a może i rozpoczętej dekady:

Pić, pierdolić, nie żałować, bieda musi pofolgować!




Happy new year!!!


Friday, 25 November 2011

Porównujemy pogodę

Tak jest w Brisbane.



A tak w Warszawie.



No i jeszcze ci pasażerowie zeskrobujący lód z szybki, by zobaczyc o której nie pojedzie pociąg...



Życzę wszystkim ciepłego dnia.

Wednesday, 23 November 2011

Russians salute Obama

Post z okazji wizyty Obamy w Australii. Pewnie też specjalnie przy święcie Dziękczynienia się Rosjanie postarali...

Friday, 23 September 2011

Alegoria

Polska:


...i Australia:


Wiem, wiem - zdjęcia są tendencyjnie dobrane. Jakoś nie mogłem się powstrzymać, nie wiem dlaczego.

Żeby nie było, że upiększam: Sunshine to jedna z gorszych dzielnic w Melbourne. Ale przynajmniej ładnie brzmi.

See ya.


Saturday, 13 August 2011

Rynek pracy w Polsce i w Australii


Lubię sobie porównywać.

Znajoma podesłała mi maila, jaki dostała z okazji urodzin od portalu pracuj.pl. Znajoma twierdzi, że idealnie oddaje realia rynku pracy w PL-u w chwili obecnej.

Od siebie dodam, iż odpowiedzialnego za ten 'motywujący' slogan to ja bym wyrzucił z pracy na zbity pysk.

A z australijskiego rynku pracy: bezrobocie w lipcu 2011 skoczyło do poziomu 5.1% (z 4.9%) i RBA (odpowiednik NBP) zastanawia się, czy nie obciąć stóp procentowych, albo przynajmniej zrezygnować z przewidywanych podwyżek, aby pobudzić gospodarkę do tworzenia nowych miejsc pracy.

W PL-u: minister pracy Fedak wypowiada się w mediach: 'Sytuacja na rynku pracy jest w miarę stabilna, nie jest dramatyczna. [Ministerstwo] szacuje, że stopa bezrobocia na koniec lipca spadła do 11.7 proc.'

Znajoma mówi, że obecna propaganda w PL-u przewyższa tę za Gierka.

Saturday, 6 August 2011

Zamiast zakończenia


No witajcie po dłuższej przerwie.

Już miałem dokonać ostatniego wpisu na blogu, zamieszczając podziękowania dla stałych czytelników z dwoma klipami Elektrycznych Gitar: jednym - 'To już jest koniec', a drugim - tym, w którym można usłyszeć prawie na samym początku frazę '...byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie...'.

Ale to może poczekać.

Tymczasem dziękuję Agacie za komentarze, które uświadomiły mi, że przecież ktoś to czasami czyta. Może nie tabuny fanów, ale zawsze...

Dlatego dziś nie będzie o Budapeszcie. Publikuję natomiast własnoręcznie wykonane zdjęcie ptaka w samiutkim centrum Brisbane na Eagle St, pod biurowcem, w którym mieści się moja dawna firma.

W Australii przyroda wdziera się nawet do City. Bez szkody dla przyrody - żaden kierowca go nie rozjechał, nikt nie poczęstował go kopem. Ludziska przygladali się z życzliwym zinteresowaniem, co widać na załączonym obrazku.

Cheers!

Sunday, 22 May 2011

Toalety - znowu, tym razem w PL-u.


O toaletach w Australii pisałem wcześniej - jeśli ktoś pominął, to zapraszam do zapoznania się z tym potencjalnie śmierdzącym tematem.

Dziś o toaletach w PL, a konkretnie o jednej z nich, znajdującej się na Dworcu Centralnym w stolicy krainy śmierdzących toalet. Ja się uśmiałem czytając napis na zdjęciu - podam treść, abyście nie nadwerężali oczu, bo fotka jest troche zamazana.

'Uwaga! Każdorazowe wejście do pomieszczeń WC jest elektronicznie rejestrowane i podlega podanej opłacie 2 zł.'

Super. Informatyka w walce ze złodziejami niepłacącymi za odcedzenie kartofelków. Jaki następny krok? Full body scan w celu zidentyfikowania osobników wynoszących papier toaletowy?

Po mojemu zdrowy rozsądek dyktowałby, aby za kasę zainwestowaną w elektronikę i koszty utrzymania urządzeń przeznaczyć na sprzątanie toalet, nawet jeśli trzeba by dopłacić - byłoby prościej i normalniej, a przynajmniej dałoby się uniknąć obciachu przy tłumaczeniu cudzoziemcom, co tam jest napisane. No, ale w stolycy chodzi głównie srać elyta (pardon my French), więc musi być nowocześnie.

W PL-u logika często działa inaczej.

Sunday, 24 April 2011

Australijskie biurka

Aussies nie słyną z zamiłowania do porządku. W moich australijskich firmach z reguły na palcach jednej ręki można było policzyć biurka, na których był jako taki porządek, a moje biurko, z wszystkimi papierami chowanymi do szuflady na koniec dnia, stanowiło wyjątek.

Pstryknąłem kilka fotek - niestety, mój faworyt nie widnieje na żadnym z nich. Było to biurko jednego z managerów średniego szczebla. Czegoś takiego w życiu nie widzieliście - dokumenty rzucone bezładnie na kupę o wysokości pół metra, niektóre sprzed roku, długopisy, połamane ołówki, kartki samoprzylepne, kanapka z zeszłego tygodnia (fakt!), pognieciony i potargany Melway (to taki grubaśny szczegółowy plan Melbourne dla kierowców), no były tam cuda. A najlepiej jak trzeba było coś znaleźć w tym marasie - przekładał wszystkie rzeczy z jednej kupy na drugą, przywalał sobie przy okazji telefon, telefon dzwonił za 10 min, i znów poszukiwania - kabaret!

Nie mogłem zrobić foty, żałuję do dziś. Poniższe biurka, to może zaledwie 50% mojego ulubionego, musicie je sobie wyobrazić! Zdjęcia zrobiłem po zakończonym dniu pracy.

Biurko księgowego:


Biurko informatyka:


Biurko administratorki (muszę przyznać, że w miarę porządne):


A oto przykład często stosowanego przedłużania powierzchni biurkowej poprzez układanie papierzysk na podłodze - modne szczególnie w gabinetach executives, czyli managerów zarządzających. W tym przypadku manager wyjątkowo dbał o porządek - papierzyska są poukładane na osobnych kupkach.

I ten sam pokój z pewnego oddalenia - to zdjęcie uwidocznia jednak nieco więcej zamiłowania managera do zdrowego australijskiego bałaganiku.



Pokaż mi swoje biurko, a powiem ci, kim jesteś?


Saturday, 9 April 2011

Nogi do góry!


Hello! To znowu ja – tym razem moja najbardziej dolna część, zaraz po zjeździe z jednego z obiektów w Wet'n'Wild – parku wodnym w okolicach Brisbane. Nie wiedziałem, że taki stary pryk (is it the same word as 'prick'???!!!) jak ja, może się znowu poczuć jak dzieciak!!!

Sunday, 3 April 2011

Czym się różnią ludzie od zwierząt?


Tym, że gotowi są poświęcić dużo, aby uratować życie, nawet jeśli chodzi tylko o psa.

W trzy tygodnie po trzęsieniu ziemi i tsunami w Japonii, japoński patrol straży przybrzeżnej (określają ich w Japonii przezwiskiem 'morskie małpy', hmmm...) wypatrzył 2 km od brzegu dryfujący dom (wiele z nich zostało zmytych do morza), a na jego dachu żywego psa. Helikopter próbował go ściągnąć, ale pies bał sie hałasu silnika i przeskoczył na inny pływający fragment, więc posłali łódkę. Akcja ratunkowa była skuteczna i pies stał się sensacją, bo dryfował na dachu prawdopodobnie od 11 marca.

W Australii news był na głownej stronie najważniejszych wiadomości, a w PL? Nie wiem i nie chce mi się sprawdzać, jakoś mam dziwną awersję do polskich mediów ostatnio. Jak ktoś wie, czy był na ten temat jakiś post gdzieś w polskim internecie, to poproszę o cynk.

See ya!